sobota, 12 listopada 2016

Życie i miłość w muzyce. Cz. 7

♡Apollo♡

Przyznam, że czekając na Aresa usnąłem. Wiedziałem czego on ode mnie oczekuje i jestem wdzięczny Bogu za to, że usnąłem. Ja po prostu nie byłem na to gotowy, a bałem się, iż Ares tego nie zrozumie i poczuje się zraniony.
Rano obudziło mnie słońce. Ares już nie spał, jedynie leżał i patrzył na mnie.
-Hej kochany. -Przywitał się z uśmiechem.
-Heeej. - Odpowiedziałem przecierając oczy.
-Jak ci się spało? -zapytał
-Dobrze... i przepraszam, że wczoraj zasnąłem.
Poczochrał mi włosy i powiedział:
-Przecież nic się nie stało. Po prostu byłeś zmęczony. To normalne.
Przez chwilę milczeliśmy, a po jakimś czasie mój ukochany zaproponował, żebyśmy odwiedzili jego rodzinę. Nie mogłem się nie zgodzić.
W sumie to chciałem poznać rodzinę mojego ukochanego. Ciekawiło mnie jakie są relacje między nimi. Dogadują się? A może nie?
-Kiedy wyjedziemy? -spytał Ares
-Możemy nawet dzisiaj. -Odpowiedziałem bez zastanowienia 
Nagrodą dla mnie był jego uśmiech. A potem krótki pocałunek jaki złożył na moich ustach. Następnie wstał i poszedł zrobić śniadanie.
Zostałem sam z moimi myślami. Zacząłem wspominać wczorajszy wieczór i to, do czego prawie doszło. Bałem się, że kiedyś dojdzie między nami do zbliżenia, ale z drugiej strony bardzo tego chciałem. Jednak przerażała mnie sama myśl o tym. Nie wiedziałem, czy jestem w stanie mu na tyle zaufać, żeby uprawiać z nim seks. Chyba nie byłem na to jeszcze gotowy.
Ares wrócił i zjedliśmy śniadanie. Potem pakowanie i wyjazd. Jechaliśmy krótko, za krótko. Nie zdążyłem się psychicznie przygotować na spotkanie z rodziną Aresa. Bałem się, że mnie nie polubią.
Rodzinka Aresa mieszkała na wsi, w dużym domu. Na spotkanie wyszła nam, albo raczej wypruła z domu jak błyskawica, młodsza siostra Aresa. Miała chyba czternaście lat.
-Ares! Przyjechałeś! -zawołała i przytulila brata. Potem spojrzała na mnie- A ty musisz być Apollo.
-Może nie tyle co musi ale jest. Apollo poznaj Miele. -Przedstawił nas sobie Ares
-Cześć Miele.
Dziwne imię. Ale ładne. Teraz miałem poznać rodziców Aresa.

×××+++***+++×××
Witam. Musiałam coś dzisiaj dodać, bo wybiło 50tys wyświetleń! Dziękuję wam za to mocno.
Przepraszam, że takie krótkie ale to zawsze cos.
Kto zgadnie skąd jest imię siostry Aresa ten dostanie dedyk xD
W nagrodę za 50tys wyświetleń możecie sami sobie wybrać nagrodę xD piszcie w komentarzach
Pozdrawiam
Apollina Lyra

piątek, 17 czerwca 2016

Załatać złamane serce. Prolog

Tak jak codziennie i tego dnia wstałem ze swojego ogromnego łóżka nie przejmując się ani tym,  że jest poniedziałek rano,  więc trzeba iść do szkoły,  ani tym,  że moja mama i Paul nie żartowali i na prawdę będę miał siostrę. Cieszył mnie ten fakt,  często patrząc na mijane rodzeństwa czułem pewien rodzaj pustki i zazdrości. Tego rodzaju uczucia nie zaznałem ani nigdy wcześniej,  ani nigdy później,  jednak nie szczególnie mnie tk interesowało czy zastanawiało.
Jednak opowiedziałem o tych mniej istotnych rzeczach a o właściwej historii nic nie powiedziałem. Czas najwyższy to zmienić.
Nazywam się Percy Jackson i mam siedemnaście lat. Mieszkam wraz z moją mamą Sally i ojczymem Paulem na pewnym bogatym osiedlu zbudowanym specjalnie dla ludzi z niewyobrażalnie wysokimi zarobkami,  którzy chcieli żyć w swoim gronie. Mamy tu kilka dużych willi, szkołę z basenem,  małe kino,  park i las. Jak i również wiele miejsc,  o których zwyczajnie zapomniałem. Kim są moi rodzice,  że mieszkamy w takim miejscu? Mama jest aktorką,  a Paul cenionym w świecie lekarzem. Kasy mamy za dużo nawet jak na to,  następne i siedem kolejnych żyć.
Ale wróćmy do mojego wstawania z łóżka. Przyznam,  że do szkoły mi się nie za bardzo chciało iść,  jednak obiecałem Annabeth. No i tylko tam mogłem dostać nowe plotki na temat przyjazdu nowej rodziny na nasz teren.  Mieli do nas przyjechać z Włoch,  ona piosenkarka, a on model. Mieli dosyć życia w świetle reflektorów,  więc zakupili działkę na naszym osiedlu. Nie minęło dużo czasu a na działce stanęła okazała willa,  a już tego wieczora owa rodzina miała się pojawić na miejscu. Wszyscy byli lekko podekscytowani,  od dawna nikt się do nas nie wprowadził.
Tak więc zwlokłem się z łózka i poczłapałem do ogromnej łazienki,  gdzie zrobiłem co miałem zrobić. Potem zjadłem śniadanie i poszedłem do szkoły. Gdy dotarłem na miejsce byli tam już wszyscy:  Annabeth,  Jason,  Piper,  Leo,  Hazel,  Frank i Clarisse.
-Hej wam. -Powiedziałem i zająłem swojw miejsce w ławce,  obok Ann.
-Cześć. -Odpowiedzieli mi chórem.
Pochyliłem się w stronę Ann i spytałem.
-Jakieś informacje masz o tej rodzinie?
Pokiwała głową i powiedziała:
-Kobieta to Helen,  zaś mąż Kasper.
Ona piosenkarka,  on model,  ale to już wiedzieliśmy. Z tego co wiem są bezdzietni, bo Helen nie może mieć dzieci. -Podzieliła się ze mną znanymi sobie faktami.
Pokiwałem głową i uśmiechnąłem się do niej,  choć taka ilość informacji była zbyt mała. Przecież ci państwo mogli na przykład adoptować jakąś śliczną dziewczynę w moim wieku, jednak nikt mnie o tym nie poinformował,  toteż nie wiedziałem czy mam się udać do fryzjera czy nie.
-Dzięki,  Ann.
Usiadłem prosto i spojrzałem w kierunku tablicy. Pozostało mi tylko czekać do wieczora,  a że byłem z natury ciekawskim człowiekiem,  to mógł być to dla mnie sport ekstremalny.
Jednak dzień szybko minął i nadszedł wieczór. Mama zawołała mnie na dół i oznajmiła mi,  że ta nowa rodzina przyjdzie do nas na kolację. Bardzo się ucieszyłem i poszedłem się przebrać.
Zszedłem na dół gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem je i moim oczom ukazał się młody mężczyzna,  piękna kobieta,  oraz on,  anioł w ludzkiej postaci. Anioł gdzieś w moim wieku. Anioł o smutnych oczach. Anioł,  który przedstawił mi się jako Nico.

--------
I jak wam się podoba prolog do nowej serii? Mi nawet nawet. Jak świadectwa? Cieszycie się z wakacji?

piątek, 1 kwietnia 2016

One-shot Prima Aprilis.

One-shot
Parring: Percico.
Światbrak herosówNico i Percy parą ale znają się jedynie w internecie. Nico nie mówi o Percy'm rodzicom z obawy na ich rekację. I tak oto nadszedł dzień pierwszego kwietnia.

Wiadomości:
Nico
Percy

******
Hej.
Cześć piękny. Co słychać?
Słuchajmoja mama przeczytała nasze wiadomości.
W skali od 1 do 10 jak bardzo masz przechlapane?
W sumie to nie wiem. Ale muszę ci powiedzieć jedno.
Jesteś w ciąży?
Nie! Percyja mówię poważnie.
*Piszę
No to piszę. Jak zwał tak zwał.
To w takim razie jeśli cię uderzę to tak jakbym cię przytuliłi tu kontakt fizyczny i tu. Jak zwał tak zwał.
Nie wcinaj mi tu się z innym tematem.
To o co chodzi?
Mama karze mi z tobą zerwać.
Że co?! Ale.. Zostaniemy przyjaciółmi?
Mam zerwać z tobą jakikolwiek kontakt.
Czyli to koniec?
Przepraszam.
W sumie to i tak by nic z tego nie wyszłozwiązki na odległość to zwykle niewypał.
Jak to?! Co ty gadasz?
Mówię co myślę.
AleZepsułeś mi żart na prima aprilis!
Wiesz,  że ja nie żartuję?
Okok.
I tylko tyle masz do powiedzenia?
Może.
Ja z tobą zrywam a ty co?
Ułatwiam ci to.
Dziękuję.
To pa.
Jakie pa?!
*odczytano o 22:55*
Nico?
Tak?
Kocham cięwiesz?
Wiem. Prima aprilis jest głupie.
I tak nikt się nie nabiera.
Noo. A w ogólePercyto gdzie mieszkasz?
*podał adres ale mi kazał wprowadzić cenzurę bo prywatność*
Żartujesz?
Niea co?
Daj mi chwilkę.
Po co?
*odczytano o godzinie 22:59*
Nico?
HejNicojesteś tam?
Haalo?

****

Co było dalej pozostawiam waszej wyobraźni. Nico poszedł do persiaka i co?
P.S. dzisiaj takie dziwne coś bo nie mam wenyale blok dalej zostaje w zawieszeniu.

środa, 24 lutego 2016

Solangelo- 2

Hej Miśki. Pamiętacie jak kiedyś pisałam one-shota Solangelo? Macie tu link do niegohttp://percico-yaoi-pl.blogspot.com/2015/08/solangelo-one-shot-na-zamowienie.html?m=1 .
No i jakoś tak dzisiaj postanowiłamże napiszę jego kontynuacjęskoro tak bardzo chcieliście. W sumie to nic nie pisałam tu od grudnia. Przepraszam.
///////////////////////

$Will$

Ku mojemu zdziwieniu nikt nie zapomniał o Nico,  ale ich bólu nie da się porównać do mojego. Każdej nocy obmyślałem plan ożywienia Nico tylko po to,  by rano stwierdzić,  że jest gorszy od poprzedniego. Po kilku tygodniach stwierdziłem,  że po prostu pójdę do Hadesa. Niby drań jest taki zły ale Nico był jego synem,  to może gościu mi pomoże.
No więc w nocy uciekłem z Obozu Herosów,  ale tuż za granicą obozu podeszli do mnie Percy i Annabeth. Super, jeszcze mi tu Rozgwiazdy i Mądrali brakowało. To nie wasza misja ludki! Ja idę odbić MOJEGO Nico. Wy idźcie grać w szachy czy rozdawać autografy.
-Will,  chcemy ci pomóc. - Powiedziała Mądrala.
-Nico był i jest naszym przyjacielem.  -Zawtórował jej Rozgwiazda.
-Poza tym,  my byliśmy już u Hadesa. Wiemy jak tam dojść i mamy znajomości.  -Wtrąciła Mądrala.
Jak oni mi działają na nerwy! Niby idealna miłośc i te sprawy. Ale ja tego nie kupuję. Oni czegoś chcą. Pewnie są tu na rozkaz Chejrona.
No i wtedy z krzaków wyskoczyła Clarisse,  czyli Miss Mokrego Podkoszulka,  względnie Clari. Spojrzała na każde z nas i zawołała:
-Idę z wami wojować z Hadesem!
To się chyba zaczyna wariatkowo robić. A ja muszę iść ratować Nico.
-Idziemy. -Powiedziałem.

***

Dotarliśmy do Podziemia i zaraz mieliśmy wejść do pałacu Hadesa. O dziwo w środku oprócz pana mrocznego siedziało jeszcze kilku innych bogów. Byli to Apollo tulący się do Aresa,  który go całował (tata co ty odpierdalasz?!?!). Pewno ja i Clari wyglądaliśmy jakbyśmy Jasona z Cegłą zobaczyli. A poza A&A była Persefona i Demeter.
Ale czas działać.
-Panie Hadeaie,  oddaj nam Nico.
-Spoko. -Powiedział.
-Możemy się o niego bić,  albo oddaj go dobrowonie.
-A bierta go sobie.
Zdziwiłem się.
-Możemy? -Upewnił się Rozgwiazda.
-No. Ino szybko bo ja tu mam yaoi na żywo.
Znaleźliśmy się nagle na powierzchni a z nami był Nico!
-Nico!
-Nico,  żyjesz!
-Nawet nie chciał się bić…
-Nic ci nie jest?
-Wszystko dobrze?
-A oni się tam lizali…
Pocałowałem Nico i wróciliśmy do obozu. Wszystko dobrze się skończyło,  choć psychika Clari nie była taka jak kiedyś.

///////////
Takie dziwne toćke wyszło…  xD

sobota, 26 grudnia 2015

Życie i miłość w muzyce. Cz. 6

#Ares#

Nie mogłem uwierzyć w to,  że na tydzień mam Apolla u siebie w domu. To jest lepsze od głównej wygranej w Totka! Tylko jak ja mam z nim rozmawiać o tym,  że nie ma się ciąć? Nie znam go aż tak dobrze,  mimo,  że jesteśmy parą.
Apollo poszedł się wykąpać a ja siedziałem na moim ogromnym łóżku myśląc o moim ukochanym. Cielawe jak będzie wyglądał w tym,  co mu dałem do ubrania? Pewnie diabelnie seksownie i uroczo,  jak zawsze. Czy on wie jaki jest kuszący? Tak bardzo chciałbym trzymać w swoich rękach jego drobne,  delikatne ciałko,  widzieć rieniec na jego twarzy,  słyszeć,  jak krzyczy moje imię… Dobra,  nie ważne,  bo wyjdzie,  że mi tylko na seksie zależy. A to nie jest prawda. Ja mogę poczekać.
W tym momencie Apollo opuścił łazienkę,  a ja wiedziałem,  że gdyby to było anime,  to z mojego nosa poleciałaby krew. Wyglądał tak uroczo i niewinnie w mojej starej,  ale mimo wszystko na niego za długiej koszuli,  która sięgała mu do połowy ud. Miał oprócz tego na sobie jeszcze bokserki.
Mówiłem,  że mogę czekać? Kłamałem. Chciałem go tam i wtedy.
Podszedłem do niego i ucałowałem jego słodkie usta. On oddał pocałunek,  jednak na nic więcej mi nie pozwolił. Odsunął się ode mnie i nakazał mi się umyć. Gdy spytałem czemu,  odpowiedział mi ze śmiechem:
-Śmierdzisz.
No tak,  na śmierdząco się nie da skutecznie uwodzić. Dobra motywacja. Trzeba się szybko umyć a potem… potem to już wiadomo.
Gdy wszedłem do łazienki zauważyłem,  że mi stoi. Kurde,  mam nadzieję,  że Apollo nie zauważył,  jeszcze pomyśli,  że tylko o jednym myślę.
Pod prysznicem było jeszcze gorzej,  cały czas przed oczami miałem Apolla w…  no po prostu Apolla. Nie wiedziałem co ze sobą robić. Było coooraz goręcej. Trzeba kończyć ten prysznic i iść do łóżka z nieziemsko przystojnym blondynem,  który czeka na mnie w pokoju.
szybko zakończyłem wycieranie ciała i ubieranie się. Po co się ubierać skoro zaraz i tak pozbędziemy się ubrań?
Wyszedłem z łazienki i… zacząłem się cicho śmiać. Z seksu nici. Apollo zasnął. A ja kurcze miałem takie ambitne plany.
No ale seks nie ucieknie. Seks nie zając,  a łózko to nie wszystko.
Cicho położyłem się do łóżka i przytuliłem swojego chłopaka. Ciekawe co mu się śni? Ja już za to wiem jakie będę miał dzisiaj sny. Mam nadzieję,  że Apollo się w nocy nie obudzi i że ja nie gadam przez sen.

****
Seks!
Uwaga!  Pline!
Okej,  bez seksu. Mam rostrzygnięcie konkursu tego ostatniego. Pamiętacie? No ten konkurs z Mój Kochany Neko. Najbliżej prawdy była Zuzia Jędrusik i Merteusz. Fajno,  moja parabatai i mój monsz.
Nagroda? Jako nagrodę każde z was wybiera jedną postać i pojawi się tu 100 faktów i 10 ciekawostek o każdej z nich. Wybieracie po JEDNEJ OSOBIE z mojego blogasa.
Jesli beda sie postacie powtarzaly to bedzie ta osoba i jej partner.
dobra nie wazne.
Wesolych swiat! 

niedziela, 15 listopada 2015

Drabble

DZISIAJ BRAK WENY, WIĘC ŁAPAJTA DRABBLE.

-Percy, to mi się wbija! Wyjmij to ze mnie!
Percy pokręcił głową widząc moje łzy.
-Ufasz mi? - Spytał.
Pokiwałem niepewnie głową, a on kontynuował swój wywód.
-Specem w tym nie jestem, ale wiem, że jeszcze chwila i po wszystkim.
Jeszcze raz poczułem, jak mi się TO wbija i krzyknąłem z bólu i ze strachu.
-Puść mnie , Percy! Błagam, puść!
-Wolałbyś, żeby ci to robił Solace, prawda? - Warknął.
Wtedy poczułem, jak coś się we mnie wlało. Jakiś płyn.
-I już, tak było strasznie?
Potwierdziłem. Było strasznie. Bałem się jak nigdy dotąd.
-Nie płacz już, to tylko zwykłe szczepienie.


wtorek, 10 listopada 2015

Mój kochany Neko. cz. 11

DZISIAJ BARDZO KRÓTKO, BO PO PIERWSZE BRAK WENY A PO DRUGIE CHCĘ, ŻEBYŚCIE NAPISALI JAK MYŚLICIE, CO BĘDZIE DALEJ. MOŻECIE OPISAĆ MI WASZE TEORIE I WYSŁAĆ NA MAILA, MACIE NA TO DWA TYGODNIE OD DZISIAJ. NAGRODZĘ NAJLEPSZĄ LUB NAJTRAFNIEJSZĄ ODPOWIEDŹ.
-------------------------------------------------------------------------------------------

-Percy... Pojedziesz ze mną do rodziców? - Spytałem mojego chłopaka.
Pokiwał głową, po czym zadał pytanie.
-Teraz?
-Dzisiaj. Jeśli możesz.
Cierpliwie czekałem, aż Percy się ubierze i odpowie. Zajęło mu to trochę czasu, nie używał wampirzego tępa. Jednak dla pozytywnej odpowiedzi warto było poczekać, a ja właśnie pozytywną odpowiedź dostałem. Nie wiem czemu, ale trochę się bałem wizyty u rodziny. Może nienawidzą mnie po ostatnich informacjach? No i uciekłem z domu. Oni mnie na pewno nienawidzą. Zabiją mnie jak wrócę, zwłaszcza mama. Pewnie bardzo się o mnie martwiła. W końcu jestem jej dzieckiem.
Chciałem się jednak wycofać z wyjazdu, ale Percy nie pozwolił. Zmusił mnie do ubrania czegoś normalnego, po czym wyjechaliśmy ładnym samochodem Jacksona w stronę miejsca zamieszkania moich rodziców.
Jechaliśmy i jechaliśmy już prawie godzinę. Powoli zaczynało mi się nudzić,  więc zacząłem rozmawiać z Persiakiem. On mi jednak nie odpowiadał. Tłukłem więc w szybę,  puszczałem dziwne stacje radiowe albo piosenki. Byłem taki denerwujący,  że Jackson chciał mi coś powiedzieć,  jednak wtedy to się stało.
Coś w nas uderzyło,  zatrzymało samochód. W tym samym momencie inne coś wyrwało drzwi od mojej strony,  i nie zdążyłem nic zrobić, gdy zapadła mi ciemność przed oczami.
Znowu zemdlałem. Miło,  co nie?  Chyba urodziłem się pod pechową gwiazdą. Albo jakiś bóg pecha mnie polubił.
Ale wracając do tematu,  zapadła ciemność. Dla mnie świat się skończył.

~PERCY~

-Jason, nie ma go! Nigdzie go nie ma!
Jak oszalały jeszcze raz przeszukałem teren w okolicy. Nie mogę cię stracić, Nico.
-Poszukamy jeszcze tu.
To ostatnia szansa.
-Dobra.

***


-Percy, Jason, a w tym lasku szukaliście?
A co myślisz? Wszędzie szukaliśmy.
-Tak.
-Ja zadzwonię do Bianki, siostry Nico.
To będzie najtrudniejsza rozmowa w moim życiu

***


-Hej, Bianca, dobrze że przyjechałaś.
-Rodzice też są w drodze. Znaleźliście go?
Pokręciłem głową.
Wtedy przyjechali jego rodzice, rodzice mojego Nico. Opowiedziałem im co się stało. Byli załamani, już raz go prawie stracili. Współczułem im i współczułem sobie.

***


-Porwali go, ja to wiem. - Oznajmiłem im.
Pokiwali tylko głowami, chcieli pomóc ale nie wiedzieli jak. Czułem, że się rozpadam.

***


-Percy, to już rok. On już pewnie nie żyje. Musisz się z tym pogodzić.
Nie odpowiedziałem. 
Rok,
Dwa lata,
Trzy,
Piętnaście. Ciekawe jak wyglądasz, Nico?
Trzydzieści. 
Pięćdziesiąt. Już pewnie nie żyjesz.
Siedemdziesiąt. Jesteś Neko, nie jesteś nieśmiertelny, jak ja.
Dziewięćdziesiąt dziewięć.
Gdzie jesteś Nico? Czekam na ciebie...